Większość katastrof, których doświadczył człowiek, nigdy się nie wydarzyła.
Przeszedł przez nie w swojej głowie.
Nocą.
Podczas samotnych spacerów.
W chwilach zwątpienia.
Bał się utraty, zanim coś utracił.
Bał się końca, zanim coś się skończyło.
Bał się bólu, który nigdy nie nadszedł.
I tak mijały dni.
A życie cierpliwie czekało po drugiej stronie lęku.
Nie idealne.
Nie pozbawione trudności.
Prawdziwe.
Dopiero po latach człowiek odkrywa, że nie zmęczyły go wydarzenia.
Zmęczyły go wszystkie historie, które opowiadał sobie o nich wcześniej.
I wtedy zaczyna rozumieć coś ważnego.
Że odwaga nie polega na braku strachu.
Polega na tym, by nie zamieszkać w świecie zbudowanym wyłącznie z własnych obaw.
Bo można przeżyć całe życie, chroniąc się przed burzą.
I nigdy nie wyjść na deszcz.